poniedziałek, 31 października 2016

Halloween w Sangkhlaburi

Nigdy wcześniej nie obchodziłam Halloween. Kiedy byłam dzieciakiem nie było to specjalnie popularne święto, ani też nie przepadałam za zabawami. Imprezy przebierane za czasów studenckich też nigdy nie były czymś, co mnie bawiło. Ale kiedy Mit zorganizował imprezę halloweenową w studiu tatuażu wiedziałam, że się tam zjawię. Żona Mita jest Angielką, więc podejrzewam, że częściowo chcieli zaangażować swoje dzieciaki w przebieranie i przygotowania, a częściowo po prostu zrobić bibkę.


czwartek, 27 października 2016

Hoi An

Przyleciałam do Hoi An, mając w perspektywie 4 dni wolnego i co? Ano deszcz. Ulewa. I to taka, że jak wysiadałam pod moim pensjonatem z samochodu, to wody było po kolana. Nie mogłoby być inaczej, jak ja wybieram się na zwiedzanie. Na szczęście skala opadów do pięt nie dorasta tej z Sajgonu i jak po 2 czy 3 godzinach lać przestało, to mogłam wybrać się do miasta. Hoi An należy do światowego dziedzictwa UNESCO, w centrum niedozwolony jest ruch samochodów i motocykli. Zdecydowałam się więc na spacer, nie widziałam sensu wypożyczania czegokolwiek, jak i tak za chwilę będę musiała szukać parkingu.


wtorek, 25 października 2016

Amanoi & Nha Trang

Czas na chwilkę luksusu. Tym razem miałam dużo szczęścia. Naprawdę, więcej szczęścia, niż rozumu. W pracy poznałam GM najlepszego hotelu w Wietnamie. Oczywiście o tym nie wiedziałam, bo nazwa Aman Resort nie wiele mi mówiła. No i znajoma to zaprosiła mnie do swojego hotelu, a ja jak zwykle entuzjastycznie się zgodziłam, bo w końcu zobaczę nowe miejsce. Plaża, skały, owoce morza - wszystko cacy. Nie bardzo wiedziałam, czym tak nadmiernie ekscytują się moi współpracownicy. Zobaczyłam, jak dojechałam na miejsce.


wtorek, 18 października 2016

Phan Thiet

U mnie z wyjazdami chyba nigdy nie może być zbyt prosto. Wycieczka do Phan Thiet była zaplanowana sporo przed wyjazdem. Jako, że jechałam z moją wietnamską koleżanką  (którą o dziwo poznałam w Polsce, potem spotkałam w Finlandii, a koniec końców, kiedy ona wróciła do Wietnamu ja przeprowadziłam się do jej rodzinnego miasta - świat bywa taki mały!) to wszystko było zawczasu zarezerwowane i zapłacone. A ja dwa dni przed dostałam zapalenia migdałków. I to takiego wstrętnego, z ropą. Wszystko dopięte na ostatni guzik, więc odwołać się nie dało. Pojechałam więc. Z całym workiem leków.


sobota, 15 października 2016

Cat Tien - w krainie pijawek

Cat Tien - przepiękny park narodowy w południowym Wietnamie. Niemal 740 km² dżungli. Jak dla mnie zachęcające. I znów, zapytałam szefa, jak tam jest. Kazał mi uważać na pijawki. Pijawki? Pfff. Nie zamierzałam włazić do rzeki, czy innego bagna. Więc kto by się przejmował pijawkami? Akurat zdarzyło się, że Marta, która świeżo opuściła Sajgon przysłała mi w odwiedziny argentyńskiego kolegę poznanego w Kambodży. On chciał wybrać się na wycieczkę i padło właśnie na Cat Tien.


czwartek, 13 października 2016

Do czego nie mogę się przyzwyczaić w moim kraju - odsłona druga.

Dokładnie rok temu napisałam post do projektu Klubu Polki Na Obczyźnie - "Rzeczy, do których nie mogę się przyzwyczaić w moim kraju". Czas na odgrzany kotlet.
Kiedy pisałam o Tajlandii był to dopiero początek mojego czwartego miesiąca w tym kraju. Teraz na Azję patrzę trochę inaczej. Do części dziwności przyzwyczaiłam się, inne rzeczy dziwią mnie dalej tak samo. A i Wietnam jest nieco inny niż Tajlandia. Zobaczmy zatem co się zmieniło.

niedziela, 2 października 2016

Idzie dysc, idzie dysc...

Post dla wszystkich, którzy zazdrośnie wzdychają, że cały rok opalam się w tropikach. Otóż nie. Pora monsunowa potrafi nieźle dać po tyłku. Myślałam, że po naprawieniu ciągłych przecieków do mojej sypialni i wielkiej kałuży na podłodze nic gorszego się nie zdarzy. Ale zdarzyło się...