niedziela, 27 marca 2016

Kota w głowie mam.

Od dzieciwa w otoczeniu moim były koty. Mama znalazła kotkę - Mizię ze złamanym ogonem kiedy była w ciąży. Mówiła mi, że kładła się koło jej brzucha i mruczała. Potem było ich dużo więcej - Kitka, Szmatka (wciąż nie mogę się nadziwić temu imieniu... podobno właziła za meble i wynosiła na sobie wszelki brud), gruby Max z wieczną sraczką (której na tamte czasy nikt nie umiał wyleczyć).


Pierwszym kotem, którego dobrze pamiętam była Inka. Urodziła się jak miałam kilka lat. Spała ze mną, zawsze na szyi, lub na głowie. Zawsze przybiegała na zawołanie. Jak już byłam nastolatką i zbyt długo nie szykowałam się do spania Inka wskakiwała na mnie, miauczała i biegła do łóżka. I tak dopóki się nie poddałam. Żyła około 18 lat.

sobota, 19 marca 2016

W nowym domu.

Ostatnio wracałam z pracy do domu idąc przez osiedle, patrzyłam na basen i te wszystkie palmy i myślałam "naprawdę, ja tu mieszkam, tak na stałe". Jak przeprowadziłam się do Tajlandii często pojawiały się znikąd myśli "jestem w dżungli, na końcu świata, jak to możliwe?" Z czasem stało się to rzadsze. W Sajgonie dość szybko się zaaklimatyzowałam.


poniedziałek, 7 marca 2016

Mordercza opona.

Na fali ostatnich wydarzeń związanych  i gorący temat oponą będący poczułam, że muszę opowiedzieć i swoją historię. Inaczej nikt nie poznałby dramatu kapcia złapanego w dżungli gdzieś pomiędzy Birmą, a Sangkhlaburi.
 
Przyszedł czas kolejnych zmagań z wizą. Tym razem urząd imigracyjny nie mógł jej przedłużyć, musiałam więc udać się do innego kraju. Najbliżej do Birmy. Pałając niechęcią do tajskiego transportu publicznego i z braku samochodu zdecydowałam się wziąć z baru różowy motor (mój bagienny pół-skuter pół-trup nie dotarłby tak daleko) i pojechać na nim. Wszyscy ostrzegali mnie, żebym uważała, że ludzie jeżdżą jak idioci, że góry i dziury. Ja odpowiadałam, że z tym wszystkim sobie poradzę, ale boję się jednego - że złapię kapcia po drodze w dżungli. 


niedziela, 6 marca 2016

Opowieści z wietnamskiej sławojki.

Pamiętacie mój wpis o tajskiej toalecie w bagnie?

Wracam do tematu. Tym razem drobne, codzienne dziwności z Sajgonu - a jakże, w ubikacji.
Nie jest nadzwyczajnie, bo niczym się nie różni od tego, co znamy z Europy.
Ale! Papier toaletowy. On już na samym początku wydał mi się niezwykły, gdyż tuż po wprowadzeniu się do nowego mieszkania był tam papier, który nie miał tekturki w środku.

sobota, 5 marca 2016

Duchy w Tajlandii

Duchy są ważnym elementem tajskich wierzeń. Część wierzeń zazębia się z buddyzmem, część ma charakter całkowicie lokalny, a jeszcze inne mają cechy wspólne z mitologią sąsiednich krajów - Laosu i Kambodży.
Poprosiłam moją koleżankę Sai, która w duchy wierzy, a nawet je widzi, aby przybliżyła mi ten element tajskiej kultury.